Tegoroczne Copa America już prawie na półmetku, kolejne reprezentacje rozgrywają swoje ostatnie mecze grupowe. Jednak bardziej niż o wynikach rozmawia się o pozaboiskowych wybrykach największej gwiazdy reprezentacji Brazylii ostatnich lat - Neymara.
Dla gracza hiszpańskiej Barcelony chyba nie ma gorszego przeciwnika niż Kolumbia. Podczas ostatnich Mistrzostw Świata, które odbyły się właśnie w Kraju Kawy, do starcia tych dwóch drużyn doszło w ćwierćfinale. Sam przebieg meczu nie wywołał większych emocji, jednak w drugiej połowie kolumbijski obrońca, Juan Zuniga brutalnie sfaulował brazylijską "10". To przewinienie oznaczało koniec turnieju dla Neymara, w konsekwencji czego Brazylia, bez swojej gwiazdy, w fatalnym stylu przegrała półfinał z przyszłymi triumfatorami mundialu - Niemcami.Obecnie, niecały rok po tym pamiętnym meczu drogi Brazylii i Kolumbii znów się skrzyżowały. W Copa America, czyli południowoamerykańskim turnieju odpowiadającemu naszym Mistrzostwom Europy los skojarzył te dwie drużyny już w fazie grupowej. I znów w roli głównej wystąpił Neymar, jednak tym razem to on nie wytrzymał ciśnienia i już po gwizdku sędziego kopnął piłkę w plecy przeciwnika. Zamieszanie, przepychanka z Carlosem Baccą, w końcu czerwona kartka i zawieszenie na cztery mecze, co dla reprezentacji oznacza, że o triumf w tych elitarnych rozgrywkach będzie szalenie ciężko.
Neymar na tych mistrzostwach już nie zagra i pojawiają się głosy, że dopóki nie opanuje emocji, to nie powinien grać w kadrze, a co więcej, być jej kapitanem. Copa America wchodzi w decydującą fazę, którą Neymar, tak jak i my, może zobaczyć jedynie w telewizji.
Jednak takie historie zdarzają się coraz częściej. Wystarczy cofnąć się do finału Mistrzostw Świata w roku 2006. Wtedy także presji nie wytrzymał kapitan reprezentacji Francji Zinedine Zidane, który za prowokujące odzywki chciał sam wymierzyć sprawiedliwość przeciwnikowi.
Wszyscy zastanawiają się, co jest powodem takiego zachowania. Otóż, obserwując różne rozgrywki piłkarskie od przeszło dekady, doszedłem do wniosku, że winni są nie sami piłkarze, ale kluby, które oferując zawodnikom "złote góry" i dając im wszystko, czego zapragną skazują ich na ogromną presję ze strony całego świata, co dla młodego piłkarza, który dopiero wkracza w dorosły futbol jest największą przeszkodą.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz