Zdałem sobie ostatnio sprawę z tego,
że ja już w ogóle nie oglądam telewizji. Jeszcze rok temu, nie
wyobrażałem sobie życia bez telewizora, teraz coraz częściej
służy mi on tylko do oglądania filmów... z laptopa.
Myślę, że taki stan rzeczy ma wiele
przyczyn, jednak największa jest oczywista i nazywa się Internet.
Po co mam oglądać telewizyjne wiadomości, skoro nie dowiem się
tam niczego nowego, czego nie przeczytałem w sieci kilka godzin wcześniej.
Z resztą dla dziennikarzy źródłem informacji coraz częściej
staje się przede wszystkim Twitter, który powoli zaczyna zastępować
komentarzy ekspertów, albo wypowiedzi samych zainteresowanych. Mam
gdzieś takie dziennikarstwo.
Rozrywki w telewizji nie uraczysz.
Chyba, że interesują cię kolejne edycje nudnych talent show, gdzie
gwiazdami są jurorzy, a nie startujący uczestnicy. Albo jesteś
masochistą i lubisz oglądać polskie kabarety, które są śmieszne
jak zeszłoroczny śnieg. Jest jeszcze trzecia opcja i jesteś
życiowym kastratem niemającym towarzyskiego życia i w sobotnie
wieczory oglądasz jak gwiazdy(?!) skaczą do wody. Przyznam się,
obejrzałem fragment jednego odcinka, bo nie wierzyłem, że ktoś
jest tak głupi, żeby coś takiego zrealizować. Niestety, to
prawda, a najbardziej żal mi deski z której wybijał się niejaki
Adam Kraśko, czyli rolnik, który szuka żony. Ale z opowiadań babci wiem, że nie znalazł.
Ostatnią rzeczą, która trzymała
mnie w ramionach telewizji był mój ulubiony sport. Jednak od kiedy
założyłem konto w „telewizji” internetowej, już nawet
transmisje meczów nie zachęcają mnie do naciśnięcia przycisku w
pilocie.
Do napisania tego tekstu w dużej
mierze zachęcił mnie wpis chłopaków z „Make life harder”,
którzy nie pozostawili suchej nitki na Kubie Wojewódzkim, który w
ostatnim odcinku swojego show, wraz ze swoimi gośćmi z kabaretu Ani
mru mru, krytykowali internetowych twórców, w tym między innymi
Abstrachuje, czy właśnie MLF. Pozwolę sobie przytoczyć fragment
riposty zamieszczonej na FB. „Podsumowując. Panowie, nam to nawet
schlebia, że w telewizyjnym prime time licytujecie się o to, dla
którego z was bardziej nie jesteśmy konkurencją. Jak dla nas
możecie dalej odpierdalać manianę na Mazurskiej Nocy Kabaretowej i
bawić do łez naszych dziadków. Możecie opowiadać dowcipy o
policjantach w domu seniora w Zawierciu, a Pan Kuba może się dalej
ubierać w Zara Kids i udawać, że jest głosem młodego pokolenia.
Mamy to w dupie. Ale pogódźcie się z tym, że świat poszedł
naprzód, poczucie humoru się zmieniło i Internet to nie jest już
piaskownica, w której dzieci lepią babki z gówna. Internet to
jest coś takiego, co już niedługo zabierze wam pracę, wyniesie na
strych, a jak będzie miało ochotę, to jeszcze po drodze przyliże
się z waszymi żonami. Tak że róbcie zapasy Biovitalu, idziemy po
was.” Nic dodać, nic ująć!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz