czwartek, 26 marca 2015

Żyjemy w kraju ekspertów

Czasem odnoszę wrażenie, że my (Polacy) znamy się na wszystkim. Uwielbiam czytać komentarze pod internetowymi artykułami, także na Facebooku. Nie ważne, czy poruszany jest temat finansów, gospodarki, polityki, czy jakikolwiek inny. Zawsze znajdą się malkontenci, którzy wiedzą lepiej i oczywiście raczą dzielić się swoją nieprzeciętną wiedzą z pozostałymi internautami. Jako, że moją główną osią zainteresowania jest sport, to skupię się na internetowych ekspertach w tej dziedzinie życia.

Żeby nie nadwyrężać mojej mocno przeładowanej już pamięci, posłużę się przykładem, którym całe środowisko polskich kibiców żyje od kilku tygodni. Chodzi oczywiście o jutrzejszy mecz naszej piłkarskiej reprezentacji, która w Dublinie walczyć będzie o trzy punkty z reprezentacją Irlandii. Wszystko zaczęło się od informacji, jakoby trener Nawałka nie znalazł miejsca w składzie dla Kuby Błaszczykowskiego, czyli wieloletniego lidera i kapitana naszej drużyny. Internetowa lawina krytyki zalała fanpejdże najbardziej poczytnych gazet i portali. Internetowi eksperci nie pozostawili na selekcjonerze suchej nitki, przecież to Błaszczykowski, on gra w Borussi, a na EURO w Polsce strzelił gola na wagę remisu z Rosją. Nie liczył się dla nich fakt, że Kuba nie grał w piłkę przez kilka miesięcy i według selekcjonera, nie był gotowy na grę w tak trudnym meczu. Pojawiały się artykuły, których głównym celem było doszukiwanie się sensacji, jakoby między trenerem, a skrzydłowym narodził się konflikt, którego podłożem miałaby być rzekoma niechęć Błaszczykowskiego do Roberta Lewandowskiego, a także niezadowolenie z faktu, iż to właśnie napastnik Bayernu jest kapitanem reprezentacji. Oczywiście podobne teksty stawały się pożywką dla pseudo-ekspertów i spirala nienawiści nabierała coraz większych rozmiarów. Naprawdę nie mogę zrozumieć, dlaczego Ci ludzie nie mogą zaufać trenerowi Nawałce. Przecież to on dał nam powody do bycia dumnym z naszej reprezentacji, pod jego wodzą odnieśliśmy historyczną wygraną nad Niemcami. To on pokazał, że ma świetną intuicję, która pozwala mu na dokonywanie odpowiednich wyborów. Założę się, że większość tych wirtualnych ekspertów łapała się za głowę, kiedy Nawałka powoływał Sebastianą Milę, a potem powtórzyli ten gest, kiedy pomocnik Lechii Gdańsk wbił gwóźdź do trumny mistrzom świata, zdobywają bramkę na 2:0.
Dosłownie kilka godzin temu pojawiła się informacja, mówiąca, iż w jutrzejszym meczu w polskiej bramce stanie Łukasz Fabiański. I co? W internecie już pojawia się grom komentarzy, że "to najgorszy z możliwych wyborów" i "Nawałka nie wie co robi". A przecież Fabiański jako golkiper Swansea zbiera świetne recenzje od brytyjskiej prasy i nie raz w tym sezonie był bohaterem swojej drużyny. Ale co ja tam wiem...

Z oczywistych względów pragnę, aby nasi piłkarze wyjechali ze stolicy Irlandii z tarczą, bo będzie to znaczny krok w kierunku francuskiego EURO. Jest też inny powód. Mam nadzieję, że piłkarze, którzy w kadrze zajęli miejsce Błaszczykowskiego, pokażą się jutro z dobrej strony, a Łukasz Fabiański zostanie jednym z ojców naszej wiktorii. Na pohybel wszystkim internetowym znawcom i ekspertom.