Wśród opolskich internautów po raz
kolejny zawrzało. A wszystko przez głosowanie Rady
Miasta, która uchwaliła pomysł nadania Honorowego Obywatelstwa
Opola dla Miroslava Klose. Po jednej stronie barykady oburzenie, po
drugiej radość. A areną spektaklu, którego fabułą są wzajemne
obelgi, ponownie jest niezastąpiony Facebook.
Gdy tylko na fanpejdżu (ta pisownia
jest straszna!), pewnej opolskiej gazety, opublikowana została
informacja o nadaniu obywatelstwa Klosemu, pojawiło się
kilkadziesiąt komentarzy. Niezły wynik jak na opolskie realia.
Poprzednio, tak dużym zainteresowaniem „cieszyła się”
informacja o nadaniu imienia Lecha Kaczyńskiego jednego z placów w
mieście. Zrobiła się taka chryja, że administrator fp musiał
usuwać najbardziej niecenzuralne (albo niewygodne) komentarze.
Przeciwnicy tej inicjatywy założyli nawet wydarzenie na FB, które
miało pokazać władzom miasta, że liczba niezadowolonych
mieszkańców jest ogromna. Skończyło się na 3,6 tysiąca
uczestników, co jednak nikogo nie przekonało do zmiany planów i
plac im. Lecha Kaczyńskiego w Opolu istnieje. Jestem tylko ciekaw,
ilu z protestujących wie, gdzie się znajduje.
Wróćmy jednak do teraźniejszości.
Zdecydowana większość komentarzy jest mniej więcej takiej treści:
„A co ten cały Klose zrobił dla Opola??!! On się nawet nie
przyznaje do tego, że jest Polakiem!! Masakra!”. I z jednej strony
jest to prawda, ale też nie do końca. Klose w Opolu się urodził i
spędził kilka lat wczesnego dzieciństwa. Jego ojciec Józef, to
legenda Odry Opole. Jednak gra dla reprezentacji Niemiec. I to chyba
boli najbardziej. W ogóle Klose w Polsce nie jest postacią lubianą,
delikatnie mówiąc. Wytyka mu się, że wstydzi się miejsca swojego
urodzenia, że ma gdzieś Polskę, że śpiewa niemiecki hymn. Ale
mało kto wie, że uczy swoje dzieci języka polskiego i że święta
spędza według polskiej tradycji. A że wybrał grę dla Niemiec?
Przecież to tam tak naprawdę nauczył się piłkarskiego rzemiosła,
tam spędził większość swojego życia.
Więc czy to obywatelstwo to dobry
pomysł? Z jednej strony to Miro dla naszego miasta nic nie zrobił,
oprócz tego, że się w nim urodził. No może poza promocją.
Przecież przy każdej transmisji piłkarskiej (a umówmy się, Klose
to nie jest jakiś tam podrzędny piłkarz, tylko mistrz świata i
najlepszy strzelec w historii mistrzostw świata), komentatorzy
podkreślają, że urodził się w Opolu. Promocja jest, tylko czy ma
to jakiś wymierny skutek dla naszego miasta? Być może problem
rozwiążę się sam i Klose tego obywatelstwa nie przyjmie. Wtedy
pozostanie niesmak, a triumfalnych komentarzy na Facebooku nie będzie
końca.
PS: Z ciekawości sprawdziłem listę
honorowych obywateli Opola i w sumie to Klose i tak spełnia więcej
kryteriów, niż niejedna osoba na tej liście (a wystarczyło tylko,
że się tu urodził), więc może to nie jest taki beznadziejny
pomysł?
PPS: Pisałem już, że bardzo lubię,
jak pojawiają się takie kontrowersyjne tematy? A najbardziej lubię,
kiedy dotyczą one Ślązaków, czy jak kto woli, Niemców. Wtedy
strumień hejtu wylewa się z koryta, a spoceni z nerwów
administratorzy pilnują, by żaden nieelegancki komentarz nie dostał
zauważony i co gorsza, zalajkowany. Lubię to, bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz